Ostatnie sześć dni zapew­niło mi sporo zabawy: pro­jek­to­wa­łem rakiety, wysy­ła­łem sondy, lądo­wa­łem na księżycu i zwie­dza­łem obce światy. Zgodnie z obiet­nicą złożoną na początku Tygodnia z Ker­ba­lami, przy­szedł czas na pod­su­mo­wa­nie i wysta­wie­nie osta­tecz­nej oceny.


Ci, którzy prze­spali ostatnie 6 dni, powinni się dowie­dzieć o czym w ogóle mowa. Kerbal Space Program to gra prze­no­sząca nas na fikcyjną planetę Kerbin, zamiesz­kałą przez cie­kaw­skie i żądne przygód kerbale. Zadaniem gracza jest pokie­ro­wa­nie ker­bal­skim pro­gra­mem kosmicz­nym i umoż­li­wie­nie sym­pa­tycz­nym istotom eks­plo­ra­cji układu pla­ne­tar­nego. 

Odpo­wie­dzialne za pro­duk­cję studio Squad, podążyło coraz popu­lar­niej­szą ścieżką, tworząc swoje dzieło na oczach fanów. Pierwsza wersja KSP pojawiła się w sieci prawie dwa lata temu lecz do dziś nie wydano ofi­cjal­nej pełnej wersji. Samo nasuwa się porów­na­nie do stra­te­gii mar­ke­tin­go­wej Markusa „Notcha” Perssona. Kolejne bety jego Mine­Cra­fta biły rekordy popu­lar­no­ści a z samego twórcy zrobiły milio­nera. Co ciekawe, na tym podo­bień­stwa między tymi dwoma tytułami się nie kończą.

Co mi tam jakieś Curio­sity?

Zbuduj własną rakietę


Na Kerbale trzeba spojrzeć przez pryzmat dwóch warstw roz­grywki. Pierwszą jest sfera san­bo­xowa, której smak pozna­jemy w ogromnym hangarze, bawiąc się w kon­struk­tora róż­no­ra­kich wehi­ku­łów. Tak naprawdę otrzy­mu­jemy tu coś na kształt LEGO. Wybie­ra­jąc spośród kil­ku­dzie­się­ciu gotowych ele­men­tów — modułów, silników, zbior­ni­ków paliwa, kolek­to­rów sło­necz­nych i całej masy innego ustroj­stwa — w szybki i intu­icyjny sposób składamy urzą­dze­nia potrzebne do podboju kosmosu. A możemy sobie pozwolić na wiele, od prostych rakiet i małych sate­li­tów, po złożone łaziki badawcze czy mon­stru­alne stacje orbi­talne. Głównym ogra­ni­cze­niem pozo­staje nasza ambicja, wyobraź­nia i oczy­wi­ście prawa fizyki. Nikt nie zabroni nam stworzyć smoka zło­żo­nego z pię­ciu­set ele­men­tów, jednak jego ode­rwa­nie od ziemi i utrzy­ma­nie w całości może się okazać nad wyraz kar­ko­łom­nym zadaniem.

Trzeba wspo­mnieć o jeszcze jednej san­bo­xo­wej cesze. Mia­no­wi­cie KSP dys­po­nuje obecnie jedynie trybem swo­bod­nej rozrywki, co niemal na pewno ulegnie zmianie w wersji finalnej. (Sugeruje to wid­nie­jący w menu, ale nie­ak­tywny przycisk kariery.) Na razie wszystko zależy od naszego widzi­mi­się. Możemy bez skru­pu­łów wysyłać zastępy kerbali na samo­bój­cze misje, albo spędzić dzie­siątki godzin nad skom­pli­ko­wa­nym pro­jek­tem bazy na obcej planecie.

Drugą warstwę gry stanowi swoisty symu­la­tor. Po wyjściu z hangaru zosta­jemy prze­nie­sieni w miejsce startu naszej maszyny. Tak naprawdę dopiero po naci­śnię­ciu magicz­nego przy­ci­sku spacji, dowia­du­jemy się czy nasze pomysły i prze­wi­dy­wa­nia w ogóle mają rację bytu i czy wznie­siona przez nas rakieta nie roz­pad­nie się w ogromnej eks­plo­zji. A wierzcie mi, to wcale nie jest naj­gor­sze. Znacznie bole­śniej­szym prze­ży­ciem jest uświa­do­mie­nie sobie po kil­ku­dzie­się­ciu minutach lotu, że zabrak­nie nam paliwa, albo zapo­mnie­li­śmy przy­mo­co­wa­niu jakiegoś istot­nego na dalszym etapie misji elementu. Nie ma zmiłuj — wracamy do centrum i zaczy­namy od początku. Czy to źle? Wręcz prze­ciw­nie. Emocje podczas pio­nier­skiego lądo­wa­nia na Munie (ker­bal­ski odpo­wied­nik Księżyca) jak i satys­fak­cja płynąca z udanego powrotu na Kerbin są dzięki temu znacznie większe.

Bob Kerman nie może wyjść z szoku po powrocie z Muna.

Kerbalski Układ Słoneczny


Warto zazna­czyć, że choć twórcy stwo­rzyli własny świat, z ory­gi­nal­nymi miesz­kań­cami, znaj­du­jący się w alter­na­tyw­nym układzie pla­ne­tar­nym; to jednak nie odbiega on znacząco od tego, w którym żyjemy. Podobny Ziemi wiel­ko­ścią i wła­ści­wo­ściami Kerbin, jest trzecią w kolej­no­ści planetą okrą­ża­jącą Kerbol, przy­po­mi­na­jący nasze Słońce.

Naj­waż­niej­sze jednak, że głównym wrogiem podczas roz­grywki pozo­staje wiernie odwzo­ro­wana fizyka. KSP daje graczowi wrażenie realizmu i od tej strony działa jak porządny symu­la­tor. Bez­względna gra­wi­ta­cja mat­czy­nej planety wymaga potęż­nych silników do osią­gnię­cia pręd­ko­ści ucieczki, a nie­do­sko­na­ło­ści kon­struk­cyjne rakiety mogą spo­wo­do­wać utratę rów­no­wagi, ste­row­no­ści i w końcu kata­strofę. Nie gorzej jest w prze­strzeni, gdzie musimy umie­jęt­nie mani­pu­lo­wać orbitą (co wymaga nieco wprawy, ale wchodzi w nawyk) a także wyko­rzy­sty­wać tzw. asysty gra­wi­ta­cyjne do bardziej wyra­fi­no­wa­nych misji. Poza tym zadbano też o inne istotne czynniki, jak choćby opór powie­trza. Przy lądo­wa­niu na planecie spowolni on upadek i pozwoli na otwarcie spa­do­chro­nów, a jego brak na księżycu wymusi sto­so­wa­nie silników lądow­nika.

Pocztówka z kokpitu


Patrząc na niektóre screeny można odnieść wrażenie, że Kerbale to praw­dziwe obrzy­dli­stwo. Fakt, panorama poszcze­gól­nych ciał nie­bie­skich nie powala szcze­gó­ło­wo­ścią. Kon­kret­niej mówiąc, to tylko duże kule pokryte w miarę jed­no­litą, rozmytą teksturą, z poje­dyn­czymi oceanami i wznie­sie­niami. Nie uświad­czymy więc ani głę­bo­kich kanionów, ani dymią­cych wulkanów. Również atmos­fera mogłaby być żywsza. Pogoda na Kerbinie jest ciągle taka sama i w żaden sposób nie wpływa na lot — nie napo­ty­kamy chmur, opadów, ani burz.

Całe szczę­ście, elementy istotne zostały potrak­to­wane z należytą sta­ran­no­ścią. Chodzi mi tu nie tylko o wygląd samych urządzeń, ale również widoki jakich uświad­czymy w prze­strzeni. Wschód Słońca oglądany z per­spek­tywy orbi­tu­ją­cego statku potrafi wywrzeć wrażenie, przy­naj­mniej przez pierwsze godziny gry.

Jeżeli mam się na coś żalić to na opty­ma­li­za­cję. Ja wiem, że przy KSP nadal dłubią pro­gra­mi­ści, ale skoro twórcy już roz­pro­wa­dzają swój produkt żądając za niego kil­ku­dzie­się­ciu złotych, to my jako kon­su­menci mamy prawo wymagać jakości. Tym­cza­sem, reali­zu­jąc ambitne plany eks­plo­ra­cji kosmosu, musimy się wykazać sporą cier­pli­wo­ścią. Długie wczy­ty­wa­nie oraz masa­kryczne spo­wol­nie­nia animacji podczas wszel­kich eks­plo­zji da się prze­łknąć, gorzej z częstymi crashami. Podczas mojej roz­grywki, chwilami nawet co druga próba wyjścia z hangaru kończyła się wywa­le­niem do pulpitu! Wyobraź­cie sobie testy z dzie­się­cioma warian­tami rakiety, kiedy co chwila trzeba robić sobie kil­ku­mi­nu­tową przerwę na ponowne uru­cho­mie­nie gry. Co ciekawe, dla znacz­nego zwięk­sze­nia sta­bil­no­ści programu, wystar­czyło nie­znacz­nie zmniej­szyć jakość tekstur. U mnie od tego momentu crashe zdarzają się o wiele rzadziej, choć sądząc po wypo­wie­dziach zna­le­zio­nych w sieci, nie każdemu zmiana ta pomogła.

Ach te widoki znad atmos­fery.

MineCraft w kosmosie


Ludzie chcący się pobawić w astro­nautę wreszcie mogą ode­tchnąć z ulgą. Nie wiedzieć czemu, łatwiej znaleźć na rynku symu­la­tor pro­wa­dze­nia ciągnika lub autobusu, niż grę pozwa­la­jącą na w miarę reali­styczne wojaże po kosmosie. Kerbal Space Program, mimo przed­sta­wie­nia zmy­ślo­nej wariacji Układu Sło­necz­nego, bardzo dobrze uza­peł­nia tę lukę. Jed­no­cze­śnie oferuje na tyle swobodną roz­grywkę, że z powo­dze­niem może trafić do szer­szego grona odbior­ców. Kerbale raczej nie powtórzą sukcesu Mine­Cra­fta, ale już dziś można dostrzec zalążek fanow­skiej spo­łecz­no­ści, którą czeka bujny rozrost.

+ Swoboda i poten­cjał wróżą długą żywot­ność
+ Odpo­wiedni balans między prostotą a reali­zmem 
+ Kerbale są sym­pa­tycz­niej­sze od ludzi
+ Nie ma zbyt wielkiej kon­ku­ren­cji
- Oprawa mogłaby być bardziej efek­towna
- Bugi tu i ówdzie
- Wysoka cena, jak na grę ciągle w fazie pro­duk­cji.
7/10


  • http://www.blogger.com/profile/03603837607405946735 Civril

    No cena dość wysoka. Powiem tak, ta Twoja seria zachę­ciła mnie jeszcze bardziej. Zagram na pewno, odżałuję te pare­dzie­siąt złotych.
    Dla mnie ciekawie by było gdyby na rakie­tach dało się umiesz­czać, logo swoich orga­ni­za­cji. Tzn. chciał­bym aby była moż­li­wość impor­to­wa­nia do gry własnego logo, które potem można by lokować na rakie­tach. Każdy mógłby mieć Ker­bal­skie NASA, a ja oczy­wi­ście sko­lo­ni­zo­wał­bym planety jako Ker­bal­ski związek radziecki z czerwoną gwiazdą w logo ;).

    Mam takie pytanie, wspo­mi­nasz coś o pla­no­wa­niu budowy bazy, to w grze jest opcja budo­wa­nia kolonii na Munie lub pla­ne­tach?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      To “per­so­na­li­zo­wa­nie” byłoby rze­czy­wi­ście rewe­la­cyj­nym pomysłem, zwłasz­cza jeżeli twórcy gry pomyślą nad stwo­rze­niem trybu mul­ti­player. Nie mówię o żadnym MMO, ale żeby dało się choćby pograć z kilkoma kolegami.

      Co do baz — samemu nie budo­wa­łem, ale tra­fia­łem na screeny tego typu: http://i.imgur.com/QO5Ch.jpg czy http://img59.imageshack.us/img59/8831/screenshot1zev.png

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Cena niestety na polskie warunki jest spora ale można odłożyć te 60zł.
      Co do loga to już jest to możliwe od wersji 0.20 gdyż można określić wygląd flagi jaki będzie nam towa­rzy­szył w podboju kosmosu. Dodano również moż­li­wość umiesz­cza­nia flag (można wgrać własne motywy) w np. Mun. Popra­wiono również opty­ma­li­za­cję. Co do multi to jest mod na mul­ti­player pasywny tylko. Kolonie jeszcze nie wystę­pują w grze że np wydo­by­wamy minerały chociaż są mody na takie zabawy. Jeżeli ktoś chciałby pochwa­lić się swymi kon­struk­cjami zapra­szam na polskie forum: http://www.kerbale.pl oraz stronę z modami: http://kerbalspaceport.com/ Pozdra­wiam

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/08405608728856432493 Dominik

    Czy insta­lo­wa­łeś jakieś mody? Nigdy jeszcze nie trafiały mi się takie crashe jak tobie, a gram w kerbale od wersji 0.16/17.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Ja również nie miałem crashów, na którejś z wcze­śniej­szych wersji (ale to była chyba dopiero 0.13). Mógłbym to zwalić na wyma­ga­nia sprzę­towe, ale tak jak pisałem — lekka zmiana w opcjach dra­stycz­nie zmniej­szyła ryzyko wywa­le­nia do pulpitu. Stąd postrze­gam to jako bug.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kosmo­nauta

    Ale po co było zmyślać układ sło­neczny? Co stoi na prze­szko­dzie żeby odwzo­ro­wać praw­dziwy? Prawa autor­skie raczej nie ;). To mnie trochę odrzuca.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/01160983097846117838 Drangir

      Chodzi o przyjętą kon­wen­cję, uważam że to dobry pomysł. Po pierwsze, pozwala bez problemu na pewne zmiany względem praw­dzi­wego świata, np. skró­ce­nie dystan­sów, żeby odle­gło­ści nie zrobiły się zbyt wielkie. Po drugie, praw­dziwy układ sło­neczny jest bardzo bogaty, nie wiem czy byłby sens (także ten tech­no­lo­giczny, to też koszty i dużo pracy) two­rze­nia całego systemu z dzie­siąt­kami księ­ży­ców, asteroid etc. Przy okazji to by tworzyło dysonans z dziwnymi ludkami w ska­fan­drach, bo uważam że gdyby w kwestii sty­li­styki ta gra dążyła do realizmu, byłoby znacznie gorzej z jej popu­lar­no­ścią 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kosmo­nauta

    Chyba masz rację, kon­wen­cja. Mimo to wolałbym zobaczyć jakiś symu­la­tor z praw­dzi­wego zda­rze­nia naj­le­piej z praw­dzi­wymi misjami, może z odwzo­ro­wa­nym wyści­giem kosmicz­nym między mocar­stwami.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/00932343296538406604 Ezechiel

    Race into Space — symu­la­cja wyścigu na Księżyc (darmowa)
    Moonbase Alpha — ofi­cjalna gra NASA (darmowa)
    High Frontier — plan­szówka symu­la­cyjna autor­stwa czło­wieka z JPL

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0