Dziś mam dla was mały ranking. Na pewno nie raz spo­tka­li­ście się z róż­no­ra­kimi zesta­wie­niami naj­lep­szych, naj­bo­gat­szych czy też naj­bar­dziej pre­sti­żo­wych uczelni. Chciał­bym zapro­po­no­wać coś podob­nego, lecz doty­czą­cego wyłącz­nie nauk przy­rod­ni­czych z naci­skiem na fizykę i z uwzględ­nie­niem nie tylko stanu obecnego, ale całego dorobku.

10. Uniwersytet w Lejdzie 


Ten wybór wyda wam się mniej dziwny, jeżeli napiszę, że nie­wielki naród holen­der­ski wydał aż ośmiu nobli­stów w dzie­dzi­nie fizyki. Wielki wkład w ten sukces miały uczelnie w Amster­da­mie, Utrech­cie oraz Leiden Uni­ver­sity. Praw­do­po­dob­nie naj­więk­szą legendą Lejdy jest Hendrik Lorentz, który ukuł teorię na temat prze­kształ­ce­nia prze­strzeni Min­kow­skiego (w nie­da­le­kiej przy­szło­ści wyko­rzy­staną przez Alberta Ein­ste­ina), a następ­nie wraz ze swoim uczniem Pieterem Zeemanem, wydał szalenie istotne prace na temat elek­tro­ma­gne­ty­zmu.
Powią­zani uczeni: Willem de Sitter, Jan Hendrik Oort, Hendrik Lorentz, Pieter Zeeman, Heike Onne.

9. Instytut Technologiczny w Massachusetts (MIT)


Leżąca w Cam­bridge (w Mas­sa­chu­setts, nie tym angiel­skim) uczelnia, cieszy się obecnie zasłu­żoną sławą jednego z naj­lep­szych ośrodków badaw­czych i tech­no­lo­gicz­nych na świecie. Wszystko dzięki olbrzy­mim dotacjom, świetnym labo­ra­to­riom oraz struk­tu­rze nasta­wio­nej na ciągłe poszu­ki­wa­nie nowych roz­wią­zań tech­nicz­nych i tech­no­lo­gicz­nych. Dopiero dzie­wiąte miejsce wynika z tego, że MIT przeżywa bujny rozwój od niedawna, a naj­więk­sze odkrycia i nagrody dopiero nań czekają.
Powią­zani uczeni: Gilbert Newton Lewis, Georges Lemaître, Jerome Friedman, Clifford Shull, Bertram Broc­kho­use, Eric Allin Cornell, Wolfgang Ketterle, Alan Guth, George Smoot, Frank Wilczek.

8. Sorbona


Popeł­ni­łem tu małe oszustwo, gdyż La Sorbonne — kwiat euro­pej­skiej nauki — od ponad pół wieku nie istnieje. W każdym razie nie w pier­wot­nym kształ­cie. Po reformie z lat ’40 paryski uni­wer­sy­tet został podzie­lony w nie­zro­zu­miały dla mnie sposób, na kilka pomniej­szych szkół. Nie zmienia to faktu, iż więk­szość wybit­nych fran­cu­skich naukow­ców, w mniej­szym lub większym stopniu, otarła się o stolicę swojego kraju. Dla nas inte­re­su­jące jest choćby to, że na Sorbonie stu­dio­wała, a następ­nie wykła­dała dwu­krotna noblistka — Maria Skło­dow­ska-Curie.
Powią­zani uczeni: Gabriel Lippmann, Maria i Pierre Curie, Louis de Broglie, Pierre-Gilles de Gennes, Albert Fert.

7. Uniwersytet Kopenhaski


Kolejny przykład na to, że uczelnia z nie­wiel­kiego państwa może osiągnąć mię­dzy­na­ro­dowy prestiż. Duńczycy prężny rozwój swojej nauki zawdzię­czają przede wszyst­kim osobie Nielsa Bohra — jednego z ojców fizyki nukle­ar­nej oraz autora tzw. inter­pre­ta­cji kopen­ha­skiej. Jego pro­fe­sura ściągała na sto­łeczny uni­wer­sy­tet wiele przy­szłych sław fizyki, jak choćby Wernera Heisen­berga, przez pewien czas asy­stu­ją­cego Bohrowi. Piękne tradycje miej­sco­wego Insty­tutu im. Nielsa Bohra kon­ty­nu­ował… Aage Bohr — syn Nielsa, również laureat nagrody Nobla.
Powią­zani uczeni: Niels Bohr, Werner Heisen­berg, Wolfgang Pauli, Lew Landau, Benjamin Mot­tel­son, Aage Niels Bohr, Igor Nowikow.

6. Uniwersytet Humboldta


Nie ma moż­li­wo­ści aby w takim rankingu cał­ko­wi­cie pominąć nie­miec­kie uczelnie. Nasz zachodni sąsiad, przed wojną, posiadał status Mekki fizyków — podobnie jak współ­cze­snie USA czy CERN. Problem polegał jedynie na wyborze między Uni­wer­sy­te­tem Ber­liń­skim a Uni­wer­sy­te­tem Mona­chij­skim im. Ludwika Mak­sy­mi­liana. Osta­tecz­nie wybrałem Berlin — orga­ni­za­cyjny wzór dla wielu świa­to­wych uczelni, pierwsze poważne miejsce zatrud­nie­nia Alberta Ein­ste­ina, a także praw­dziwą kolebkę mecha­niki kwan­to­wej. Nazwiska — Plancka, Heisen­berga, Schrödin­gera — jed­no­znacz­nie wskazują, że właśnie w Berlinie tworzyły się zręby nowo­cze­snej fizyki.
Powią­zani uczeni: Max Planck, Albert Einstein, Wilhelm Wien, Max von Laue, Gustav Hertz, James Franck, Werner Heisen­berg, Erwin Schrödin­ger.

5. Kalifornijski Instytut Technologiczny (Caltech)


Podobnie jak MIT, Caltech jest silnie skon­cen­tro­wany w kierunku nauk przy­rod­ni­czych oraz nowych tech­no­lo­gii, co daje mu sporą przewagę nad kon­ku­ren­cją. Wśród jego sławnych pra­cow­ni­ków trzeba pod­kre­ślić nazwisko Richarda Feynmana, który po epi­zo­dach w MIT oraz Prin­ce­ton, swoje naj­więk­sze sukcesy święcił właśnie w Kali­for­nii. Prze­by­wał tu zresztą w dobo­ro­wym towa­rzy­stwie, m.in. Murraya Gell-Manna — nie mniej zasłu­żo­nego znawcy mecha­niki kwan­to­wej oraz cząstek ele­men­tar­nych.
Powią­zani uczeni: Robert Millikan, Otto Stern, Richard Feynman, Fritz Zwicky, Murray Gell-Mann, James Rain­wa­ter, William Alfred Fowler, John Schwarz.

4. Uniwersytet Chicagowski


Ufun­do­wana w XIX wieku przez Johna Roc­ke­fel­lera uczelnia, z miejsca stała się jedną z naj­więk­szych w Stanach Zjed­no­czo­nych. Poza samym uni­wer­sy­te­tem, w Chicago znajdują się również inne warte uwiecz­nie­nia kom­pleksy badawcze, jak choćby Obser­wa­to­rium Yerkes (w chwili budowy naj­więk­sze na świecie) oraz labo­ra­to­rium Fermilab wypo­sa­żone w akce­le­ra­tor Tevatron (naj­po­tęż­niej­szy przed powsta­niem LHC). Fermilab ofi­cjal­nie stanowi osobną placówkę, jednak siłą rzeczy powią­za­nia z miej­sco­wym uni­wer­sy­te­tem są wyraźne. Nawet jego nazwa pochodzi od wykła­dowcy — Enrico Fermiego — twórcy pierw­szego reaktora jądro­wego, notabene również znaj­du­ją­cego się w Chicago.
Powią­zani uczeni: Abraham Michel­son, Edwin Hubble, Enrico Fermi, Max Born, Chen Ning Yang, Maria Göppert-Mayer, Sub­ra­ma­nyan Chan­dra­se­khar, Leon Lederman, Yoichiro Nambu.

3. Uniwersytet Kalifornijski


Praw­do­po­dob­nie żadne uczelnie nie były tak zaan­ga­żo­wane w próbę wyko­rzy­sta­nia energii nukle­ar­nej jak te z Chicago i Los Angeles. Po odkryciu plutonu, przez dzia­ła­ją­cego tam Glenna Seaborga, poszło już z górki. Cała ekipa ze słynnego kampusu w Barkley — Segrè, Cham­ber­lain, Alvarez, Lawrence i oczy­wi­ście Oppen­he­imer — została bły­ska­wicz­nie prze­nie­siona do ośrodka w Los Alamos, gdzie kon­stru­owała pio­nier­ską bombę jądrową. Bez względu na to, czy wynik ich pracy się komuś podoba czy nie, trzeba uczciwie przyznać, że było to jedno z naj­więk­szych zgru­po­wań genial­nych fizyków w dziejach. Co istotne, Uni­wer­sy­tet Kali­for­nij­ski od tamtego czasu ani na chwilę nie zwolnił tempa. Trzeba wspo­mnieć choćby o pra­cu­ją­cych tam: Stevenie Wein­bergu i Shel­do­nie Gla­sho­wie — twórcach podstawy współ­cze­snej wiedzy o cząst­kach ele­men­tar­nych, w postaci Modelu Stan­dar­do­wego. W ostat­niej dekadzie, fizycy z Berkley dorzu­cili pięć kolej­nych nagród Nobla.
Powią­zani uczeni: Emilio Segrè, Owen Cham­ber­lain, Donald Glaser, Ernest Lawrence, Robert Oppen­he­imer, Luis Walter Alvarez, George Gamow, Steven Weinberg, Sheldon Lee Glashow, Saul Per­l­mut­ter, David Wineland.

2. Uniwersytet Princeton


Uni­wer­sy­tet wraz z pobli­skim centrum pody­plo­mo­wym — Insty­tu­tem Badań Zaawan­so­wa­nych (IAS) — przy­ciąga naj­wy­bit­niej­szych fizyków teo­re­tycz­nych świata od lat ’30 ubie­głego stulecia. Jedną z pierw­szych gwiazd, które wybrały Prin­ce­ton, był sam Albert Einstein, zmuszony do emi­gra­cji z zagro­żo­nej nazizmem Europy. Na miejscu zastał m.in. autorów istot­nych prac z zakresu mecha­niki kwan­to­wej — Johna von Neumanna oraz Wol­fganga Pauliego (o jego zakazie uczy­li­ście się na chemii). Jako cie­ka­wostkę warto dodać, że Prin­ce­ton był pierw­szym koedu­ka­cyj­nym uni­wer­sy­te­tem na świecie.
Powią­zani uczeni: Owen Richard­son, Albert Einstein, John von Neuman, Wolfgang Pauli, Robert Hofstad­ter, Alan Turing, Hugh Everett, John Wheeler, Richard Feynman, John Nash, David Gross, Edward Witten.

1. Uniwersytet Cambridge


Pla­no­wa­łem nieco bardziej zaska­ku­jący koniec, jednak twarde fakty nie pozwo­liły mi na wybranie innego lidera. Absol­wenci eli­tar­nego bry­tyj­skiego uni­wer­sy­tetu zdobyli rekor­dową liczbę 65 nagród Nobla (prawie dwu­krot­nie więcej od Prin­ce­ton), w tym przy­naj­mniej kil­ka­na­ście w dzie­dzi­nie fizyki! Nato­miast ist­nie­jącą od 1663 roku Katedrę Lucasa obej­mo­wały takie tuzy jak: odkrywca rachunku cał­ko­wego Izaak Barrow, jego imiennik, którego nie trzeba nikomu przed­sta­wiać — Izaak Newton, a w dalszej przy­szło­ści — Paul Dirac, Stephen Hawking i wreszcie urzę­du­jący do dzisiaj Michael Green — pionier teorii strun. A to przecież tylko drobna część wybit­nych naukow­ców z Cam­bridge, którzy wciąż nie powie­dzieli ostat­niego słowa.
Powią­zani uczeni: Izaak Barrow, Izaak Newton, Ernest Ruther­ford, Francis William Aston, John Rayleigh, John Thomson, Paul Dirac, James Chadwick, Fred Hoyle, Martin Ryle, Philip Warren Anderson, Piotr Kapica, Paul Davies, Roger Penrose, Stephen Hawking, Michael Green.

Bo Amerykanie znów rządzą

Lista nie była tworzona pod kątem żadnego ścisłego kry­te­rium, toteż każdy może wyrazić veto. Jednakże, przy­naj­mniej jeden wniosek nasuwa się sam i trudno z nim dys­ku­to­wać. Od wielu lat we wszel­kich ran­kin­gach, nie­po­dziel­nie rządzą uczelnie ame­ry­kań­skie i nie zanosi się w tym wzglę­dzie na zmiany. Nie chodzi jedynie o środki finan­sowe i wymierne korzyści w postaci setek odkryć; ale o orga­ni­za­cję. W odnie­sie­niu do USA, od kilku dekad używa się terminu uni­ver­sity fac­to­ries — uni­wer­sy­tec­kie fabryki. Stawia się na badania cenne dla prze­my­słu i high-tech, a same uczelnie potrafią ściśle współ­pra­co­wać z pry­wat­nymi inwe­sto­rami. Oczy­wi­ście przy­nio­sło to również pewne problemy, jak pogoń za zyskiem oraz obni­że­nie poziomu etycz­nego uczonych. Pojawia się warstwa cele­bry­tów i mul­ti­mi­lio­ne­rów — zain­te­re­so­wa­nych bardziej własnym stanem konta niż zrów­no­wa­żo­nym postępem. Sami sobie musimy odpo­wie­dzieć, czy to dobry kierunek rozwoju. I gdzie wobec tego wszyst­kiego znajduje się polskie szkol­nic­two wyższe?


  • http://www.blogger.com/profile/09923100213536475850 Brain Mystery

    Polskie szkol­nic­two jest niestety zbyt teo­re­tyczne. Ostatnio czytałam książkę, jak prowadzi się badania w USA, co prawda z psy­cho­lo­gii, czyli mojej dzie­dziny, jednak różnice w naucza­niu, dostęp­no­ści do prze­pro­wa­dza­nia badań są ogromne, oczy­wi­ście na minus dla polskich uni­wer­sy­te­tów. Nie spo­tka­łam się nigdy z żadną pro­po­zy­cją cie­ka­wych eks­pe­ry­men­tów skie­ro­waną do stu­den­tów. A szkoda…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Student

    Pytanie gdzie by się upla­so­wały polskie uczelnie? No i czy naprawdę jest tak źle czy to tylko wynik jakiegoś pol­skiego zakom­plek­sie­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Jeśli weźmiemy pod uwagę naj­prost­szy miernik — znanych pra­cow­ni­ków nauko­wych tudzież nobli­stów — to okaże się, że żadna naj­lep­sza polska uczelnia zna­la­złaby się w drugiej, trzeciej setce, a może jeszcze dalej. Niektóre z powyż­szych uni­wer­sy­te­tów wydały po kil­ku­na­stu nobli­stów w dzie­dzi­nie fizyki; Polska chwali się Marią Curie… absol­wentką i pro­fe­sorką Uni­wer­sy­tetu Pary­skiego. To o czymś świadczy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0